Kim jest człowiek?
Człowiek jest zbiorem
miliardów komórek, które współpracując ze sobą tworzą jedną,
spójną całość. Każda pojedyncza komórka ma do odegrania swoją
własną rolę i po jej wypełnieniu umiera. Zbiór takich samych
komórek, pełniących tę samą funkcję nazywa się tkankami, te z
kolei skupiają się w większe segmenty i budują organy –
miejsca, w których zachodzą ważne procesy biologiczno-chemiczne.
Całe funkcjonowanie organizmu zależy jednak o najmniejszych
jednostek budulcowych, czyli właśnie komórek.
Wyróżniamy wiele
rodzajów poszczególnych komórek. Są hepatocyty, czyli komórki
wątrobowe, które uczestniczą w metabolizmie białek, tłuszczów i
cukrów a także w procesach detoksyfikacji, czyli oczyszczania. To
właśnie dzięki tym komórkom organizm może zneutralizować
toksyny i inne szkodliwe substancje. Neurony, czyli komórki
nerwowe, których zadaniem jest przewodzenie i przetwarzanie
informacji w postaci impulsów nerwowych. Dzięki temu nasze serce
pompuje krew a my możemy między innymi tańczyć, grać na
instrumentach i biegać.
Człowiek to tylko
obłożona tkankami sterta kości, między które powpychane są
poszczególne organy, oplecione siecią naczyń krwionośnych i
limfatycznych, a to wszystko okrywa skóra. Pod tym względem ludzie
nie różnią się od siebie praktycznie w ogóle. Jednak nikt nie
chce być postrzegany jako sterta materii organicznej.
Każdy wie, że nie ma
na świecie dwóch identycznych osób. Różnimy się wyglądem i
zachowaniem, lecz gdyby ktoś zdarł z nas ten płat skóry o
powierzchni kilku metrów kwadratowych, odkryłby, że każdy jest
taki sam.
CAROL
DANVERS
- DWUDZIESTOSIEDMIOLETNI MEDYK, DLA KTÓREGO NIE MA RZECZY NIEMOŻLIWYCH - POSŁUGUJE SIĘ SPRAWNIE KILKOMA JĘZYKAMI - TROCHĘ DZIWAK, ALE NIKT NIE ZSZYJE LEPIEJ NIŻ ON - OCENIA LUDZI I WYTYKA KAŻDY BŁĄD I KAŻDĄ NIEDOSKONAŁOŚĆ - WSZYSTKO MUSI BYĆ POUKŁADANE - NAUCZONY DZIAŁAĆ W TRUDNYCH WARUNKACH -
Starasz się nie zwracać na siebie
uwagi innych, jednak i tak wiesz, że gdy tylko się odwrócisz, to
ludzie zaczynają mówić na twój temat. Jesteś dziwakiem, jednak
nikt nie potrafi powiedzieć ci tego w twarz, bo darzą cię
względnym szacunkiem.
Całe swoje życie poświęciłeś
nauce i dążeniu do wyznaczonego przez siebie celu. Droga nie była
łatwa, a sposoby jej przejścia nierzadko wymagały nieczystych
zagrań. Teraz jesteś najlepszy z najlepszych i masz głęboko
gdzieś to, co mówią i myślą inni. Wiesz, że wszyscy chcą,
żebyś to właśnie ty się nimi zajął. Nie udajesz miłego i
mówisz to, co chcesz, żeby inni usłyszeli. W życiu jesteś
perfekcjonistą i tego samego oczekujesz od innych. W pracy mówisz,
że liczy się skuteczność a nie bycie delikatnym, ból to oznaka,
że jeszcze żyjemy, więc jest dobry.
Teoretycznie jesteś spokojnym
człowiekiem, jednak z doświadczenia wiesz, że w praktyce może być
różnie. Łatwo dajesz wyprowadzić się z równowagi, jednak nie
dajesz po sobie tego poznać i dopiero w swoich czterech kątach
bluzgasz na wszystkich i życzysz im wszystkiego co najgorsze.
Oceniasz, rozkazujesz, rozstawiasz po kątach i krew cię zalewa, gdy
nikt widzisz, że nikt nie robi tego, co mówisz. Czasem masz ochotę
wszystkich pozabijać i wcale się z tym nie kryjesz.
Uwielbiam marvelowskie komiksy, a Miss Marvel w szczególności, dlatego takie a nie inne imię i nazwisko.
Zdjęcie może jakieś znajdę, a jeśli nie to zostaje to.
Teoretycznie męsko-męskie idą mi lepiej, no ale obiecuję wątkować z każdym :)
[Bardzo ciekawy początek, brawo. Zresztą Carol sam w sobie jest równie świetny i fascynujący.]
OdpowiedzUsuńV.H.
[Mam słabość do lekarzy, ten jest równie intrygujący. Witam.]
OdpowiedzUsuńHavoc
[Chodź na męsko-męski, joł.]/Cesar
OdpowiedzUsuń[Dziękuje :)) Skoro Carol jest medykiem, to może zajmował się Virginią podczas śpiączki? Nie musiał przez dwa lata, może przez ostatnie sześć miesięcy lub dopiero po jej wybudzeniu?]
OdpowiedzUsuńV.H.
[Wygrałeś swoją kartą, hehe. Bardzo przyjemnie się czytało, tak bardzo pasuje do postaci medyka, aw. Szkoda, że wszyscy wolą męsko-męskie wątki, ale cóż poradzić... Witam się :) ]
OdpowiedzUsuń[I to bardzo chętnie. Mam pomysł. Mały, średnio zaawansowany. Pomijając to, że Havoc od czasu do czasu u Karola lądował, mógł w trakcie jednej z tych wizyt próbować wyciągnąć od doktora informacje na temat Virginy albo całą dokumentację medyczną, bo jest rzecz, która w tej kobiecie nie daje mu spokoju. Właściwie to mnóstwo takich rzeczy.]
OdpowiedzUsuńHavoc
[A, no chyba, że tak. Wiem tyle, że zaginął jej oddział. Tułali się przez jakiś czas, potem większość z nich została stłumiona przez Obcych i ona była jedyną osobą, która to przeżyła.]
OdpowiedzUsuńV.H.
Rana postrzałowa bolała, bardzo bolała. Piekła, doprowadzała do szaleństwa, przypominała o ulotności życia, czy nawet odbierała go. Podobno.
OdpowiedzUsuńHavoc nigdy nie doświadczył takiego bólu, choć w karierze zdarzały mu się już podobne zranienia, nie raz, ani dwa razy, a przynajmniej pięć. Nigdy nie były na tyle poważne, by wymagać skomplikowanych menerów z zagrożeniem utraty życia, czy długotrwałych rehabilitacji. Jedynie utrata krwi działa na niego, tak jak powinna na każdego, tradycyjnego obywatela. Było mu słabo, chciało mu się trochę spać, nic więcej.
Nie poprosił o znieczulenie w trakcie „zabiegu”, a nawet nalegał, by nie marnować tak cennego zastrzyku, podejrzewając, że w przyszłości przyda się komuś o wiele bardziej niż temu, któremu odebrano w zarodku przyjemność płynącą z odczuwania bólu, co skreśliło go raz na zawsze z listy potencjalnych masochistów. I dobrze, jeden problem z głowy.
Przypatrywał się z uwagę wprawionym palcom doktora, ściskającym igłę, przenikającą do jego skóry z chirurgiczną precyzją, ani razu nie krzywiąc się na ten widok. Darzył Carola zaufaniem, którym nie darzył nawet samego siebie i chyba trochę go to przerażało, nie mniej nie zamierzał się go pozbywać. Zaufanie było ważnym, nieodłącznym wręcz elementem ludzkiej egzystencji, brakującym puzzlem w jego własnej.
— Opowiedz mi o przypadku Virginiy Hale. Proszę — poprosił, dekoncentrując w ten sposób skupionego na wykonywanej czynności lekarza. Rana była tylko przykrywką, zaczerpnięcie tej wiedzy pełniło rolę celu jego wizyty.
Havoc zmarszczył brwi i dopuścił się przestępstwa w postaci zapalenia papierosa. Sama myśli o chorążym wprawiała w ruch napięte jak struna nerwy, doprowadzając go do stanu, w którym znajdował się rzadko, prawie wcale. Miał ochotę roznieść wszystko w promieniu dziesięciu metrów, nie zostawiając kamień na kamieniu, ale jednocześnie brakowało mu chęci do tego.
Nie wiedział jak zareaguje mężczyzny, nie wiedział, czy tajemnice lekarską traktował jak największą świętość. Miał nadzieję, że nie. Racjonalne argumenty z niego wyparowały, został tylko ten prozaiczny. Jestem jej dowódcą, to naturalne, że chce wiedzieć na co chorowała. A może wcale nie chciał, tylko tak mu się wydawało przez te wszystkie wspomnienia napływające do niego jak taśma niekończącego się filmu.
Havoc
[Przepraszam za tę słabiznę.]
[No tak, tak, chociaż dla mnie to jednoznaczne, że skoro lepiej się pisze m-m, to i są bardziej pożądane XD W końcu ktoś ją rozpoznał! Ciszę się bardzo. W takim razie co do wątku... aktualnie też nie mam pomysłu, szczególnie, że Freeky od zawsze unikała lekarzy jak diabeł święconej wody : D może...akurat będą przymusowe badania i każdy ma się stawić, wtedy Freeky przypadnie Carol, który podczas badania odkryje, że na karku znajduje się maleńki czip, który podłączył się do jej rdzenia, po wyjęciu go może się okazać, że czip zawiera jakieś mapy, czy dane, ale w kompletnie nieznanym języku, może i sami Inni go jej wczepili czy coś, ale dzięki niemu mogą zdobyć jakieś przełomowe informacje na ich temat etc ;o ]
OdpowiedzUsuń