Freeky. Po prostu Freeky.
Freya Eyki.
Lat 27.
Kapsztad.
Kadet Air Force, mimo, że
przeszła szkolenia w tydzień, trzykrotnie poddawana karze
dyscyplinarnej. Dobrze się czuje w każdej maszynie latającej.
Sprzedawała ludziom lewe dokumenty i specjalizowała się w modyfikacji i ulepszaniu wszelkich urządzeń elektronicznych. Nielegalnie rzecz jasna. Ale była bardzo ostrożna.
Sprzedawała ludziom lewe dokumenty i specjalizowała się w modyfikacji i ulepszaniu wszelkich urządzeń elektronicznych. Nielegalnie rzecz jasna. Ale była bardzo ostrożna.
Czeka na przydzielenie do
jednostki.
Nigdy nie marzyła jej się
kariera wojskowa, wręcz przeciwnie, należała do dziewczyn, które
widziały się jako artystki estradowe, planując swoją przyszłość
pod gwiazdami i światłem fleszy. Freeky miała kiedyś wiele
zainteresowań i marzeń, a jej predyspozycje w niczym nie
przeszkadzały w ich spełnianiu. Uwielbiała robić zdjęcia.
Dostała aparat, ale szybko zauważono, że bardziej zainteresowała
się jego wnętrzem. Uwielbiała łączyć chemię i mechanikę.
Dostała wiele książek i zestaw małego naukowca. Szybko jej się
znudził, kiedy w trzy dni wykonała ponad pół tysiąca
eksperymentów. Uwielbiała składać drewniane modele samolotów.
Dostała ich tuzin, ale też szybko się znudziło, kiedy złożyła
je w niespełna godzinę, więc ojciec zabrał ją do swojego miejsca
pracy. Był zawodowym pilotem odrzutowca. Pokazał jej stare szczątki
niewielkiego skrzydłowca, które zalegały magazyn. Naprawiła go w
mgnieniu oka. Kiedy podrosła, nadal interesowała ją bioinżynieria
i mechanika kwantowa, ale teraz większość swojego czasu poświęcała
jednostką latającym.
Jej umysł został jednak
mocno nadszarpnięty pewną zimną jesienią, piętnaście lat
wcześniej. Z przyjemnej, pyzatej buźki zszedł pogodny uśmiech,
który wcześniej widniał bez ustanku, zaczęła miewać coraz
dziwniejsze humory, stosy notatek, które nagromadziła lądowały w
nieładzie po całym domu. Zrobiła się obojętna. Relacje z ludźmi
wykorzystywała tylko jako podtekst do zbierania informacji, albo dla
własnej przyjemności.
Z jej lakonicznych
odpowiedzi można tylko się domyślać, że tego jednego dnia
straciła wszystko. Nie wiadomo tylko jak, co się stało. Kiedy
tylko próbowano wydobyć z niej coś więcej, reagowała agresją,
albo zamykała się w sobie.
W jej szafie można znaleźć
mnóstwo dziwacznych przebrań i strojów. Nie znosi mundurów, ani
kombinezonów ochronnych.
Nosi mocny makijaż.
Uczęszcza dodatkowo na kurs
samoobrony i boksu. Często można ją znaleźć w pokoju ćwiczeń,
albo w kuchni, chociaż bardzo dba o swoje ciało i ma porozpisywane
notatki na temat swojego BMI.
Unika części sypialnianej
jak może.
na zdjęciach: Anri du Toit
Marzą mi się jakieś pokręcone relacje. Wujek? Kochanek? Enigmatyczny przyjaciel? Bro, sis? Anyone?
kontakt: jaseoule@gmail.com
Marzą mi się jakieś pokręcone relacje. Wujek? Kochanek? Enigmatyczny przyjaciel? Bro, sis? Anyone?
kontakt: jaseoule@gmail.com
Administracja zaczyna mieć ślepą kurzotę i umknęła jej nowa postać na blogu. No pięknie.
OdpowiedzUsuńW kwestii przydziału - jeśli Freeky się ładnie uśmiechnie, Kurtz może ją przyjmie do swojej eskadry. W wypadku, gdyby się nie zgodził, Freeky ląduje w drugiej eskadrze pierwszej dywizji starhawków z kodem czerwony beta (2-10), a jeśli wolisz jednostki rozpoznania, to pierwsza eskadra rozpoznania z kodem romeo sigma (2-4).
Bądź dzielna, dbaj o swoich towarzyszy i swój dom, lataj wysoko.
Howgh
Tak bardzo niezauważona :D
UsuńZobaczymy, może uda jej się ładnie uśmiechnąć i nie dostanie przy tej okazji w twarz od Kurtza, to czemu nie, hehe. A jak nie, to automatycznie wpiszę się do czerwonych. Jakoś to będzie, Freeky się postara, sir.
Havoc nie lubił intruzów. Miał na nich niesamowitą alergię, taką samą, którą miewał, odrywając się od ziemi na niebezpieczną odległość. Od razu wyczuwał spisek w postaci sprytnie maskującego się obcego, zbierającego informacje na temat ich działań, choć takie sytuacje nie miały miejsca, ale przecież ten stan rzeczy mógł w każdej chwili się zmienić, sprawiając im nie lada kłopoty, dlatego przesiąknął nieufnością do szpiku kości, nawet do własnego odbicia w tafli lustra, które napawało go ni mniej ni więcej jedynie wstrętem, czy do cienia, który towarzyszył mu przez całe życie, snując się u jego boku bez celu.
OdpowiedzUsuńWewnętrzny radar do wykrywania osób niepożądanych działa bez zarzutu. Od razu zarejestrował kogoś, kogo nie powinno tu być. Zdecydowanie nie powinno.
— Ty! — krzyknął w stronę dziewczyny uzbrojonej w kombinezon charakterystyczny dla sprzętowców.— Tak, do ciebie mówię — przytknął, gdy kobieta zwróciła na niego swoją całą uwagę, ni to z czystej ciekawości, ni może z niechęci, że odrywał ją od ważnej dla nie roboty.
Zaciągnął się papierosem i zerknął na mechanika spode łba, podchodząc tam i mierząc ją ostrzegawczym spojrzeniem, zapobiegawczo zaciskając dłoń na rącze pistoletu.
— Pokaż swoją przepustkę — zażądał, mimo iż zdawał sobie sprawę, dlaczego postanowiła się tu zapuścić. Dowództwo, o dziwo, informowało ich o takich sprawach, mimo że prawie wcale ich nie dotyczyły, a Mike nie zaprzątał sobie nimi głowę. Mieli swoją robotą, ograniczającą się w dużej mierzę do unicestwienia wrogów. Była niewdzięczna, zabierała dużo ofiar, ale przy tym przybliżała ich do zwycięstwa, przynajmniej w minimalnym stopniu.
Havoc
Mike nie lubił być lekceważony, a ucieczka kogoś niższego stopnia była równoznaczna ze zniewagą. Nie zniżył się do poziomu ameby, nie biegł za nią, szedł, tym swoimi szybkim zdecydowanym marszem. Mijał bez emocji salutujących ludzi, nie odpowiadając na żadne z nich. Mechanik. Mechanik. Mechanik. To był jego cel.
OdpowiedzUsuńZauważył ją. Klęczała, wyraźnie podekscytowana swoimi znaleziskiem. Havoc o to całkowicie nie dbał. Musiał jej wpoić kilka zasad, wyeksponować hierarchię, którym żyło wojsko. Nie mógł sobie pozwolić, aby jakaś smarkula, bez większego doświadczenia nadwyrężała budowaną przez wiele lata przez niego reputację. Podszedł do niej, zakradł się, aby uniknąć niepotrzebnej przemocy w swoim wykonaniu i mało subtelnie wymierzył w nią pistoletem.
— Ręce do góry. Wyprostuj się — zażądał, zatrzymując palec na spuście. Jego głos był przepełniony pewnością, hardością, niezłomnością, przesączony jadem. Był bliski oddania strzału, ale świadomość, że zabicie cennego dla wojska mechanika, których pobór trwał od lat, mogło się skończyć dyscyplinarką, albo czymś znacznie gorszym. Nie mógł ryzykować. Wojsko odebrało mu wszystko, jednocześnie stając się tym wszystkim, co posiadał.
— Tłumacz się — rozkazał, przyciskając lufę do jej włosów.
Havoc
[Rozbójnik z Freeky pierwsza klasa:)]
OdpowiedzUsuńV.H.
[ Napisałem, że męsko-męskie idą mi lepiej, a nie że je wolę ;p Z resztą nie mogę odmówić sobie wątku z postacią, która na wizerunku ma twarz Yolandi. Tylko problem jest w tym, że nie mam pomysłów, więc myślmy c: ]
OdpowiedzUsuńCarol
[Wszystkim się serce kraja przez moją biedną Virginię. Gdybyś chciała może jakiś wątek, to zapraszam.]
OdpowiedzUsuńV.H.
Świetnie napisany artykuł. Jak dla mnie bomba.
OdpowiedzUsuń